Dotacje na serwer

1300 z 2760 zl do konca 2010 r.
 
 
Witaj na Forum P2Pnet nieznajomy! Zaloguj się
    lub zarejestruj, jeśli nie masz jeszcze konta!
 
Reply to this topicStart new topic
> Mikrorecenzje - słuchałeś? opowiedz!, nie słyszałeś? posłuchaj!
Zwiń info
xneon
post 28.01.2008 - 22:14
#1

Advanced Member

Grupa: zaawansowani
Postów: 1,644
6 Dołączył: 25.01.2008



Mikrorecenzje



Mikrozasady:

I opisujemy cały krążek (album, singiel, best of, whatever)
II choć trochę rzeczowo - "FAJNA PŁYTKA ZIOMASY" nie przejdzie
III nie przesadzać z długością
IV jeśli jest na forum link, podawajcie odnośnik
V o dupie Maryni może tylko Jasio








The Mars Volta - Bedlam In Goliath



Bardzo pozytywne zaskoczenie. O ile "Amputechture" było dobrym albumem, aczkolwiek nie na długo, o tyle tutaj...Konsekwetnie kontynuowany chaos pod kontrolą (tak bym przetłumaczył ostatni krążek DT, daras wink3.gif), zatarcie granic między poszczególnymi gatunkami: czerpanie z jazzu, tradycyjnych motywów latynoskich i przede wszystkim prog metalu, w efekcie dały mieszankę wybuchową - mieszaninę jednorodną! Jest moc, jakiej brakowało na "Frances The Mute" i świeżość, o której po "De-Loused In The Comatorium" można było zapomnieć. Przywołuję z pamięci Mr. Bungle i - choć w przypadku TM sprawy wydają się być mniej pod kontrolą, a działa bardziej zespół niż jeden człowiek - myśl przyświecająca obu projektom jest dość podobna...
Nie mam ulubionych utworów - cały album jest mocnym punktem, dopóki nie odpuszczają - ja go nie wyłączam.

Link do albumu (póki co, jedynie mp3) znajdziecie tutaj


Ten post został edytowany przez daras66: 19.04.2008 - 18:12
Go to the top of the page
 
+Quote Post
apneturn
post 28.01.2008 - 23:30
#2

I am an evil of this world

Grupa: VIP
Postów: 1,549
0 Dołączył: 24.01.2008
Jabber: apneturn@aqq.eu



Miło że piszesz o tym albumie bo Mars Volta bardzo mi się podoba smile2.gif
lecz ten album cóż jak dla mnie nie dorównuje poprzednim
ale jest bardzo interesujący. Delikatnie zwolnili jak dla mnie
kompozycje niezłe lecz niepotrzebnie naciągnięte smile2.gif
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 22.03.2008 - 20:35
#3



Gosc





Odyssice-"Impressions"
Recka

Miłe zaskoczenie.O ile holenderskie zespoły są wręcz zaślepione w Pendragonowych dżwiękach,tu jest trochę inaczej.Już pierwsze dżwięki zwiastują coś fajnego(skojarzenie z "Assasing" jak najbardziej na miejscu) i tak faktycznie jest do ostatniej minuty albumu.Jest marillionowo,camelowato i hackettowsko.Powiecie i co w tym specjalnego?
Bo jest instrumentalnie,tylko i wyłącznie.A dlaczego to jest takie fajne?Bo można ułożyć swoje własne historie do tych wspaniałych pasaży i solówek.
Powiecie,że to już było...Racja,ale po wynalazkach Tool,Mars Volta czy Coheed & Cambria już wszystko będzie wtórne.
Ktoś powie,że chciał bażanta z jabłkami...
Ja tam wolę tego schabowego w tym cudnym progresywnym sosie.
Smacznego!


MP3
Lossless

Ten post został edytowany przez daras66: 22.03.2008 - 20:44
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 19.04.2008 - 17:40
#4



Gosc





Sylvan-"Posthumous Silence"



Recka

Dla mnie jeden z albumów dekady.I jeden z bardziej niedocenionych...
Ten album to prawie lustrzane odbicie "Misplaced Childhood"
To samo napięcie(In Chains),tak samo przepiękne melodie(Pane Of Truth),warstwa tekstowa nie pozostawiająca suchej nitki na naszych uczuciach...
Genialne połączenie dawnego proga ze współczesnym...
Słuchanie tego albumu to jak spotkanie najwspanialszej istoty,której się nie widziało latami...
Coś chcesz powiedzieć...
Ale banał...
Taka jest ta muzyka...Niby to już gdzieś było...Ale...
Może to treść(śmierć córki),może muzyka(przepiękne sola gitarowe) i ...właśnie co?
Album dla wrażliwych dusz,dla twardzieli też,dla wszystkich...
Którzy znają i szanują słowo:MIŁOŚĆ


MP3
Lossless

Ten post został edytowany przez daras66: 19.04.2008 - 17:51
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 19.04.2008 - 18:43
#5



Gosc





Sylvan-"Presets"

Recka

Album długo nie doceniany przez niżej podpisanego.Wręcz omijany...Dlaczego?Wiedząc,że ten materiał powstawał równolegle z tym co znalazło się na "Posthumous Silence",traktowałem to jako odrzuty z sesji.Będąc pod wpływem poprzedniczki,odsłuchałem go niedbale.Ale coś utkwiło i nie dawało spokoju.Posłuchałem ponownie niedawno.Jakże się myliłem...Płyta nie przebija poprzedniczki,ale jej dorównuje.Nie,jest tak samo piękna ale inna...Bardziej zwiewna i ulotna,nie tak smutna.Otwierające "One Step Beyond" powala pięknem i cudowną linią basu."Signed Away" mogło się znależć na PS a po wysłuchaniu "For One Day" chce się żyć...Cudowny album na rozpoczęcie znajomości z Sylvan!"Heal" uleczy Was ,"Cold Suns" wprowadzi w ten ulotny Sylvanowy klimat.Płyta do słuchania o każdej porze,nawet we dwoje...Cudnie usiąść przy świecach,spojrzeć w oczy i powiedzieć:
Take me one step beyond...
Miłej podróży...


MP3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 27.04.2008 - 18:21
#6



Gosc





Rain For A Day-"Elemental"

Recka

Pierwsze co uderza na tym albumie to melodie.Nieprzeciętne i urzekające.Miriam dysponuje naprawdę doskonałym głosem o delikatnej barwie i potrafi zrobić z niego użytek!Mimo,że to projekt perkusisty Sylvan nie spodziewajcie się cudnych rozbudowanych solówek i tego niepowtarzalnego sylvanowego klimatu,choć może trochę z niego pozostało("Elemental","Tonight")...Muzycznie Rain For A Day oscyluje na osi Magenta-Caamora-Stream Of Passion.Czasem nawet zbliżają się niebezpiecznie do popu("Waves").Ale zawsze ma to swój urok i klimat.Jak w niesionym cudnym solem gitary "Like Sharks..." czy budowanym przez klawisze i instrumenty perkusyjne "So Real".Jest nawet nieśmiały ukłon w stronę K.Bush("New Year's Eve").Trochę elektroniki,masa cudownych melodii i klimatów może niezbyt progresywnych,ale czasem warto odpocząć i się zrelaksować...
Nie wiem jak Wy,ale ja zakładam słuchawki i idę na leżak


MP3

Ten post został edytowany przez daras66: 27.04.2008 - 18:22
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 21.05.2008 - 17:57
#7



Gosc





RPWL-The RPWL Experience

Recka
RPWL...Taki "niby" Pink Floyd zza zachodniej granicy...Nie tym razem...Po pastelowym i rozmarzonym "World Through My Eyes" przyszła kolej na konkretne granie.Otwierający "Silenced" zapowiada coś innego by po chwili rozmarzyć i zachwycić cudnym klawiszem i rewelacyjną partią gitary.Czyli pięknie i po staremu...Ale już "Breathe In,Breath Out" to coś nowego...Niby RPWL ale podlane jakimś pseudobeatlesowym sosem.Trochę inaczej ale jakże cudownie..."Where Can I Go" przynosi ukojenie przed totalnym opadem szczeny..."Masters Of War"...Cover Dylana...Wiem,PF czuć na milę...Cudną,wspaniałą i niepodważalną w swoim pięknie...Gdy swoją gitarową partię zaczyna Wallner,jakby czas się cofnął...Śmiejcie się,ale to taka moja Zielona Mila...Jest trochę humoru(rzecz niebywała,aby zebrać niepochlebne recenzje w piosenkę) w "This Is A Not Prog Song",nowofalowo w klimacie "Choose What You Want To Look At",psychodelicznie w "River" i typowo dla grupy rozlużniająco w kończącym album "Turn Back The Clock".
Jeśli tak ma wyglądać wtórność w prog rocku,niech nosi nazwę... RPWL


Mp3:Tutaj
Lossless:Tutaj

Ten post został edytowany przez daras66: 21.05.2008 - 18:00
Go to the top of the page
 
+Quote Post
oskar_pp
post 29.05.2008 - 22:01
#8

Pieprzony Egoista

Grupa: zaawansowani
Postów: 909
1 Dołączył: 02.02.2008
Skąd: London|Soho
P2P : utorrent/E0.49
Łącze: z Biedronki






30 SECONDS TO MARS - BEAUTIFUL LIE
Recka

Do płyty podchodziłem bardzo sceptycznie, o kolejna gwiazdka zamarzyła o śpiewaniu a mianowicie Jared Leto znany z fenomenalnej roli w Requiem for a dream czy Alexander.
płyta rozpoczyna się dość agresywnym Attack.
wokalista do perfekcji opanowal przechodzenie z krzyku do szeptu, dobry utwór.
Właściwie cała płyta zawiera dobre utwory nie ma w niej jakiś wypełniaczy czy coś.
Na płyte zostało skomponowanych aż 30 utworów a wybrane tylko 12 + bonusowy Hunter [cover Bjork].
Ale wracając do utworów, drugim utworem na płycie jest The Kill które doczekało sie także Singla i jakieś nagrody za najlepszy teledysk.
the Kill jest najspokojniejszym utworem na płycie, pomijając 2 typowe ballady jak was it a dream i a modern myth.
Moim ulubionym utworem z tej płyty jest Savior, nie jest coś co wielu z Was uważa za superelohicior, ale dla mnie ten utwór ma wielką wartość, nie wiem dlaczego tak po prostu jest.Mógłbym rozpływać się nad ta płytą latami, ponieważ jest przecudowna i w sumie nie ma dnia bym jej w całości nie przesłuchał,na impreze,na zły humor,na senne niedzielne popołudnie z dziewczyną Beautiful Lie. Gorąco polecam choć to nie to samo co koncert na żywo, który dopiero pozwala wczuć się w ta muzykę gdy krzyczy się znane refreny From Yesterday czy R-Evolve


MP3: N/A
Lossless:TUTAJ


Ten post został edytowany przez daras66: 31.05.2008 - 18:51
Go to the top of the page
 
+Quote Post
oskar_pp
post 31.05.2008 - 18:16
#9

Pieprzony Egoista

Grupa: zaawansowani
Postów: 909
1 Dołączył: 02.02.2008
Skąd: London|Soho
P2P : utorrent/E0.49
Łącze: z Biedronki




Mattafix - Sings of a struggle

recka

Mattafix podobali mi się, od kiedy usłyszałem Big City Life chciałem dowiedzieć się o nich jak najwięcej więc bardzo szybko postarałem się o płytę Signs of a struggle. Pierwszym a zarazem według mnie jednym z najlepszych utworów na płycie jest Gangster Blues. Bardzo dobry bit i dodatek w postaci jakby przecierania druciakiem po talerzu, świetne.
Kolejny Big City Life, o którym już wspominałem, lecz bardziej podoba mi się wersja "szybsza" która także jest na płycie, bardzo denerwujący syntezator,według mnie zbędny. Z płyty z czystym sumieniem mogę polecić 555 czy 11.30,na gorsze dni The Means bo można słuchać kilka razy pod rząd i nadal bedzie takie gdybyśmy słyszeli ten utwór po raz pierszy.
Jest to krążek dopracowany, jak mało który debiut, nie ma trzech hitów a reszta wypełniaczy, widać , ze chłopaki siedzieli dość długo nad każdym utworem, teksty może nie są wyjątkowe ale całość tworzy świetną rzecz. O drugiej płycie tej formacji za chwile.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 06.06.2008 - 17:20
#10



Gosc





Opeth-"Watershed"

Recka
Sama przyjemność...
Album jest cudowny,co mogę z całą stanowczością
stwierdzić po ponad 20 odsłuchach...
Od akustycznego "Coil" który wprowadza lekko Clannadowy klimacik
przez poplątane rytmicznie,nastrojowo i melodycznie "Heir Apparent" z cudownym gitarowym zakończeniem,
rewelacyjne "The Lotus Eater"
aż po przepiękne nasycone duchem i klimatem The Moody Blues "Burden"...
Wymieniać można bez końca!
Kto nie zapoznał się z tym cudeńkiem,
niech natentychmiast nadrabia zaległości...
Naprawdę WARTO!


MP3:TUTAJ
Lossless:TUTAJ
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 04.10.2008 - 16:26
#11



Gosc





David Gilmour-Live In Gdańsk



Recka
I oto mamy...Ten jedyny polski akcent w historii Pink Floyd...Dlaczego tak piszę? Bo solowe dzięło Davida jest tu tylko dodatkiem,bardzo cennym ale dodatkiem...Odpalamy płytę i wita nas znajome bicie serca z "Dark Side..." Potem jest cudownie,rzekłbym bajecznie..."Speak To Me","Breathe","Time" i co bardzo ważne dla każdego fana "Breathe(Reprise)".Super,tak nie było dawno.A od przepięknego "Castellorizon" robi się misterium kunsztu i poczucia piękna w muzyce..."On An Island","The Blue" czy"Take A Breath" to perełki same w sobie...Cudownie,ładujemy Disc 2...
I tutaj pierwszy zgrzyt...O ile początek "Shine On ..." zagrany na kieliszkach powala to brak tła w pierwszych minutach kompozycji TOTALNIE zniesmacza...To nie jakiś p......y MTV Unplugged!!!Ale potem jest już pięknie..."Astronomy..." zagrane wręcz zadziornie,poprawne(co ja gadam?) "Fat Old Sun" i genialne w TYM orkiestrowym wydaniu (tego brakowało oryginałowi) "High Hopes" pomimo skrócenia cudownego sola Mistrza w zakończeniu utworu...A potem?Magnum Opus tego albumu..."Echoes"...Wykonanie fantastyczne,cudowne...Gitara i klawisze opowiadają nam historię...Opowiadają ale nie tworzą,mówię o historii Pink Floyd (nie Pompeji wink3.gif ) Na wielu serwisach i w wielu recenzjach,przeczytałem,że to wykonanie dorównuje temu z "Live In Pompeii"...Sorry, N I E !!!! Jest cudowne,muzyka płynie jak natchniona ale jest TYLKO kopią...Nie oszukujmy się,Pratt to nie Waters,Stanislao to nie Mason!!! Jakość wykonanie jest również poparta obecną techniką niedostępną w 71 roku...Jest to wspaniałe ale nie lepsze..."Wish You Were Here" i "Comfortably Numb" jak zawsze wspaniałe...I jeszcze między nimi "A Great Day For Freedom"...Tak pięknie zaśpiewany przez Wright'a...Ostatni raz...
Miało być krótko,ale jak tu streścić całe misterium?Przepraszam jeśli Was zmęczyłem,ale ja idę słuchać dalej...


MP3: N/A
Lossless:TUTAJ
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 18.10.2008 - 22:35
#12



Gosc





Peter Gee-"A Vision Of Angels"


Recka
Kiedyś pewien facet na początku mojej muzycznej drogi mi powiedział:"słuchaj sercem,uszy to tylko dodatek"...Przypomniałem to sobie słuchając chyba dziesiąty raz Petera.Muzycznie Gee jest pod wyrażnym wpływem Wettona,te same klimaty("Always" ale tylko w połowie,"Jordan") ale...No właśnie,nie wiem czy pod wpływem macierzystego zespołu,czy sam z siebie ma to COŚ...Co wprawia w zadumę("Faith"),sprawia że miękkie się robią nie tylko kolana("Lost And Found") albo się rozmarzymy("Heart's Desire).Ale Mr.Gee nie był na tym albumie sam.Cudowny głos Simona Clew niesie ten album w genialnie łagodne rejony,Salomon też swoją gitarą nie zostawia na nas suchej nitki("Jordan")...Ale są dwa magiczne momenty na tym albumie.Pierwszy to "Always" biegnący Wettonowskim brzmieniem i tak ok.8 minuty robi się bajecznie...Solo Nicka Barrett'a powoduje ,że trafiamy w tą magiczno-bajkową iluzję Pendragonu...Całości dopełnia udział Nolana...I absolutny diament..."Orphans(All Alone In The World)"...Na ten utwór moja wyobrażnia i mój język miernego recenzenta jest zbyt ubogi...To tak jakby magia dotknęła kuchenki mikrofalowej...Jak opisać rozkoszny smak truskawki w ustach pięknej kobiety?Nie da się ,więc nie wymagajcie tego odemnie...Posłuchajcie...Tak jak ja...Dziesiąty raz...


MP3:Tutaj
Lossless:Tutaj


Ten post został edytowany przez daras66: 18.10.2008 - 22:56
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 26.10.2008 - 21:40
#13



Gosc





Pendragon-"Pure"



Recka
Zapowiadany jako najostrzejszy w karierze grupy album (notabene tak samo zapowiadano "Believe") okazał się...Najbardziej progresywnym...Jest ostrzej,to prawda.Nie tylko w partiach gitarowych ("Indigo","Eraserhead" czy najbardziej czadowy "The Freak Show") ale głównie nowy nabytek legendy progressivu,perkusista Scott Higham wprowadza tyle ekspresji i pazura swoją grą w muzykę zespołu (posłuchajcie tylko jego mieszania w "Eraserhead") że momentami można zapomnieć czego słuchamy.A dzieje się w tej muzyce,oj dzieje...Na początek "Indigo"...Ponad 13 minut cudownej muzyki.Najpierw ostro z fajnym riffem Barretta by tak około 9 minuty przejść w złagodzenie z typową dla Pendragonu cudowną solówką...Poezja...Potem "Eraserhead" z niesamowitym mieszaniem Highama na bębnach,ciekawym powtarzalnym riffem i nietypowym klawiszem Nolana...Piękne..."Comatose" to epicka trylogia made in Pendragon.Spokojne z początku "View From The Seashore" zachwyca piękną partią fortepianu i cudownym wykorzystaniem pogłosu,by potem zrobiło się naprawdę ostro,mocne wejścia Barretta i Nolana przechodzą w "Space Cadet" gdzie mamy popis całego zespołu,natomiast "Home And Dry" przynosi nam typowe dla Pendragonu wyciszenie.Potem mamy perełkę..."The Freak Show",cudowny powalający riff Barretta na tle ostrej gry reszty zespołu i wspaniałej melodii która łagodzi wszystko w refrenie,rewelacyjne sola Nicka...Majstersztyk! Na zakończenie przepiękne "It's Only Me" które przynosi nam te jedyne w sobie Pendragonowe złagodzenie i wyciszenie.Dawno nie było tak pięknie,a chyba jeszcze nigdy tak PROGRESYWNIE...Panie i Panowie! Już teraz jak dla mnie ALBUM ROKU 2008!!!


Mp3:TUTAJ

Lossless:TUTAJ
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 07.11.2008 - 21:13
#14



Gosc





Sabaton-"The Art Of War"



Recka
Na początek przyznaję się bez bicia...Nie znam wcześniejszych wydawnictw Sabatona.Więc może dlatego drażni mnie klejenie tej formacji do powermetalu...Owszem są tu elementy nieobce tej formie ale tylko elementy.To tak na wstępie.Album jak to zwykle u Sabatona oscyluje w militarnej tematyce (poczytałem wink3.gif ).I przyznam tekstowo robi to wrażenie,choć się można czasem czepiać ubarwieniom ("40:1" -wiadomo,że stosunek sił pod Wizną był trochę inny...).A muzycznie? Ech,i tu jest pewien kłopot.Napewno słucha się tego dobrze,choć są zgrzyty.Pierwszy i największy jak dla mnie...Panowie nadużywają "orkiestrowo-symfoniczno-chóralnych" wstawek.O ile w paru przypadkach byłoby to uzasadnione("40:1","Ghost Division" czy "Cliffs Of Gallipoli") to z resztą już przeginają.W każdym utworze to samo (no prawie)...Drugie: fajny skądinąd patent z czytaniem przez kobiecy głos fragmentów "Art Of War" Sun Tzu po połowie płyty zaczyna nużyć,powoduje zlanie się utworów,każdy praktycznie zaczyna się tak samo...Tyle zrzędzenia...A co na plus? Fajne wykorzystanie klawiszy(szczególnie w tytułowym "AoW" gdzie fanfarowy klawisz niesie refren a solo przypomina te,które wycinał Airey w Rainbow),kapitalny "Panzerkampf" z ciężkim riffem i "twardym" wokalem Brodena,pięknie rozwijający się gitarowy riff w "Cliffs Of Gallipoli" (orientalizmy).No i ten niesamowity "40:1"...Po wsłuchaniu się w tekst i motorykę utworu,naprawdę ciary chodzą po plecach...Ogólnie,album nie porywający ale mimo wszystko fajnie się słucha...


MP3: N/A
Lossless:TUTAJ
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gość_daras66_*
post 26.12.2008 - 19:18
#15



Gosc





Marillion-"Early Stages"



Recka
Oj niełatwo zrecenzować to cudeńko...Zacznijmy od tego ,że jest to wydawnictwo dla FANÓW Marillion.Taka jest prawda,początkujący słuchacze będą znudzeni "kolejnymi" wersjami "Grendela","Market Square Heroes" czy "Forgotten Sons"...Dla fanów to prawdziwy Eden...Dyski 1,2 i 3 to małe arcydzieła rozwoju i kreatywności ówczesnego wcielenia koncertowego Marillion!!!Nie do wiary jak wiele potrafiało się zmieniać w ich show pod względem muzycznym(poszczególne wersje utworów potrafią zabijać pod względem aranżacyjnym) a pierwotna wersja "She Cameleon" z Glasgow poprostu kładzie na glebę!!!Dysk 4 to jedno z najbardziej porywających koncertowych wcieleń grupy (miejsce:Reading Festival),publiczność jest tu szóstym członkiem zespołu(choć repertuar podobny do "Reel To Real" i uzupełniającego go amerykańskiego "Brief Encounter")...Dysk 5 to przedewszystkim powalające prostotą i pięknem wczesne wersje suity "Misplaced Childhood".Niejeden się zdziwi...Dysk 6 to cudowne brzmieniowo,wykonawczo i repertuarowo uzupełnienie "The Thieving Magpie"...Bajka,Rothery w niesamowitej formie!Reasumując,jesteś fanem Marillion?Sprzedaj co możesz i kup to!!!Jazda obowiązkowa(słucham nieprzerwanie od 3 tygodni i nie mam dość!)...Nie jesteś fanem? Spróbuj szczęścia,może fan Ci pożyczy...Miłego odnajdywania różnic i smaczków(przednia zabawa)....
Garden Party have today...


MP3:Tutaj

Lossless: N/A
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Reply to this topicStart new topic
1 użytkownik(ów) przegląda ten temat (1 gości i 0 anonimowych użytkowników)
 

Collapse

  Podobne tematy

    Nazwa tematu Autor Wyświetleń Ostatnia akcja
No New Posts   Rixm 0 Odpowiedzi
72 Wyświetleń
23.06.2009 - 21:37
Ostatni post: Rixm

RSS 09.09.2010 - 16:26